środa, 16 lipca 2014

Prosta bluzka edukacyjna

Miała być prosta bluzka na rach-ciach, a wyszła bluzka edukacyjna. Ileż ja się przy niej nauczyłam, to ho hooo! Na przykład, że zaszewka piersiowa na wszelki wypadek już na wstępie obniżona o 5 cm (cycki mam na brzuchu, a Burda przewiduje biust na klatce piersiowej), to jeszcze za wysoko.
Dodatkowo że jak dodam zaszewki z tyłu, to przód będzie o tyleż szerszy od tyłu, wobec czego szew boczny wypadnie wcale nie z boku, w każdym razie nie całkiem.
I jeszcze że wykrój na jersey jest na jersey czy inną dzianinę i kropka, a instrukcję Burdy, że inne zalecane materiały to tkaniny elastyczne, można wyrzucić za okno, bo się nie sprawdza.

Teraz jestem mądrzejsza o taką bluzkę, proszę bardzo:

Oczywiście nie byłam taka nieroztropna, żeby szyć od razu z docelowego materiału, co to to nie, najpierw pod nożyczki poszło prześcieradło.
Dekolt falował. LolaJoo pokazywała kiedyś, jak ruszać plecami wykroju, kiedy są za wąskie, a jak, kiedy są za szerokie, to pomyślałam, że może o dekolcie też coś wie, i nie przeliczyłam się :-) Po przeróbkach dekolt się ładnie położył, jeno ramiona zaczynały się tuż przy szyi, ale nie zauważyłam tego niestety na prototypie. Dopiero na sfastrygowanej bluzce ujrzałam efekt, jakbym była NRD'owską pływaczką ;-)
Zszyłam rękawy z bluzką na samym skrajuszku zapasów, żeby je jakoś przesunąć do zewnątrz, ale wówczas nauczyłam się, że taki zabieg zmniejsza obwód otworu na ramię. Kolejny morał - jak się w ten sposób majstruje w obwodzie pachy, to potem piiiiiije i się marszczy. Coś za coś.
W sumie może nie trzeba było tego dekoltu ruszać.... może położyłby się po przyszyciu rękawów..? Hu nołs. 
W każdym razie bluzka podjeżdża, marszczy się i ciągnie, a ja kompletnie jeszcze nie mam pomysłu, jak to popoprawiać. 

Bluzka z założenia miała być jak najbardziej dopasowana, ale wykrój nie posiadał zaszewek na plecach i tworzyła się buła od łopatek do bioder. No to sobie dorysowałam na czuja.
 
Uzyskany efekt końcowy zasługuje na piątkę minus. Minus za tę różnicę w szerokości tyłu i przodu wynikłej z zebrania materiału i za brak współpracy materiału z nosicielką. No i za to, że można wypalić dziurę żelazkiem, a ona i tak się nie doprasuje.
A żeby bluzka nie była taka mdła (bo była przed wykończeniem, nawet pomimo swojego landrynkowego koloru), oblamowałam wszystko przy pomocy Bezdomnej Wioletty. Znaczy oblamowałam lamówką, ale posiłkowałam się tym tutorialem. Jedyna modyfikacja to delikatne wystawienie brzeżka lamówki na rękawach. Dekolt lamowałam dokładnie tak samo jak w biało-czarnej spódnicy, czyli tym sposobem


I jeszcze aby dodać słodkości, bo bluzka była szyta do tej spódnicy - guziczki, jako dwie wisienki na torcie :-)
 
Ze względu na elastyczność tkaniny dół podszyłam podwójną igłą.


A materiał dotarł do mnie tak:
Sms od Męża: różowe czy miętowe?
Zna, skubany, taki kolor. I nawet prawidłowo identyfikuje, mimo że wszak obecnie wszystko, co się zwie w odzieżówce miętą, koło prawdziwej mięty nie leżało, a dawniej zwane było seledynem.
Ale ad rem:
Mąż: Różowe czy miętowe?
Nauczona doświadczeniem domyśliłam się, że jest w przydrożnym sklepie z tkaninami.
Ja: Na górę czy na dół?
Mąż: Komplikujesz :-P nie ma czasu.
I już nie zdążyłam odpisać, że jak na górę, to róż, a jak na dół to mięta, jakikolwiek miałby to być za materiał, bo zakup został dokonany.
Nie muszę dodawać, że cała korespondencja była zbyteczna, bo dostałam obydwa. Mięta jest dzianiną potwornie bi-elastyczną, która sprężynuje jak bandżi. Przyszłościowa. Na mojego wymarzonego, wyśnionego, wymodlonego i wyczekiwanego merrylocka, czyli na jesień. Czyli szyć będę na następną wiosnę. Lubię takie materiały, co będą czekać i nabierać mocy urzędowej, ale wiadomo, że nie pójdą w rezultacie na zatracenie, tylko na pewno zostaną wykorzystane na konkretne coś.

Nieprzewidziany bonus - bluzka pasuje do spódnicy z punto na gumce, którą machnęłam gdzieś tam w tak zwanym międzyczasie.

Dwie uwagi: punto się kulkuje oraz skapitulowałam przy przyszywaniu gumki zygzakiem do dzianiny. Wyszła jakaś przepotworna masakra. Trzeba było zwyczajnie w tunelik wpuścić. To tyle :-)

A na koniec, błagam, ozłocę tego, kto mi podsunie wykrój na bluzkę z elastycznej tkaniny (nie dzianiny!) z zaszewkami piersiowymi, na brzuchu i na plecach. Bo dwa razy przewertowałam moje 113 Burd i nie znalazłam nawet jako góry sukienki. A potrzebuję taką podstawową zwykłą bluzkę z okrągłym dekoltem do taśmowego szycia. Od biedy może być wykrój na tkaninę nieelestyczną.

Ps. Gorrrrące słoneczno-deszczowe pozdrowienia z Chorwacji!! :-)


41 komentarzy:

  1. ;-)Chorwacje od razu poznałam. Bluzka bardzo letnia uniwersalna, a wykończenie perfekcyjne!co do idealnej z zaszewkami to polecam papavero np taka http://papavero.pl/wykroje-do-pobrania/778-777.html szyłam i jest w porządku.udanego wypoczynku;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, bardzo Ci dziękuję! Przyjrzę się tej bluzce, bo faktycznie ma wszystko, co trzeba, i jeszcze dodatkowy bonus - guziczki :-)

      Usuń
  2. No proszę, ile to się można przy prostym modelu nauczyć :) Bardzo ładnie Ci w tej bluzeczce. Co do podwójnej igły to mam, ale z bardzo wąskim rozstawem igieł i szew średnio wygląda. Koniecznie muszę kupić sobie igłę z szerszym rozstawem.
    Oglądając pierwsze zdjęcia od razu coś mnie tknęło, że w Polsce chyba nie były robione ;) Wypoczywaj i wracaj z nową energią do szycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ma 4 mm i to jest chyba rozstaw idealny, wygląda jak sklepowy.
      Właśnie wróciłam i walczę dalej z kontrafałdami :-)

      Usuń
  3. Niby prosta bluzka, a tyle problemów :) Dobrze, że przełamałaś ten róż czernią, bo landrynkowy strasznie (chyba, że tylko na zdjęciach). Śliczne wykończenia, zwłaszcza rękawki prezentują się uroczo :)
    I zazdraszczam męża - oczywiście pozytywnie. Mój w czasie zakupów tkaninowych stoi zazwyczaj przed sklepem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Landrynkowy, oj, landrynkowy :-) Ale w lecie aż tak tą słodkością nie razi.
      Mój mąż zanudziłby się przed sklepem na śmierć ;-)

      Usuń
  4. Ojej, namęczyłaś się przy tej bluzce, ale za to efekt super!!! Muszę nauczyć mojego męża żeby kupował mi tkaniny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naucz, naucz, będzie miał pomysły na prezenty na wszelkie okazje z głowy :-)

      Usuń
  5. Śliczna bluzeczka Tobie wyszła, z bardzo fajnym czarnym akcentem. I te guziczki.... zupełnie mnie rozbroiły :-)
    Moją uwagę zwrócił perfekcyjny szew podłożenia, wykonany podwójną igłą. Czy szyłaś na zwykłej maszynie? Mi taki ładny nie wychodzi, zawsze ściąga nitkę, a jak poluźnię za bardzo, to przestaje szyć. Próbowałam już przestawiać milimetr po milimetrze, niestety z tym samym efektem... Jedynie na dzianinie dresowej się sprawdził bez problemu (no i na elastycznych tkaninach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :-)
      Szyłam na zwykłej wieloczynnościówce i jak dotąd miałam doświadczenia tylko z dzianiną dresową, punto i t-shirtową oraz z elastyczną tkaniną przy tej bluzce. Igła, której używałam, jest do dzianin, ale mam też podwójną do tkanin, z tym że nie sprawdzałam jeszcze, jak szyje i czy są różnice.

      Usuń
  6. Cały czas miałam zapytać, co to za piękne otoczenie wokół Ciebie, a tu Chorwacja! Wyglądasz kwitnąco w obu uszytkach, zawsze jestem pod wrażeniem Twojego perfekcjonizmu! :D Niestety, co do wykroju nie doradzę... za mało mam Burd. Ale może w Annach byś poszukała, tam jest dużo basiców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Chwilowo do Anny się zniechęciłam, bo mi się nie chce zmniejszać wykrojów, ale może faktycznie trzeba będzie się zmobilizować.
      P.s. Perfekcjonizm - on mnie czasem wprost morduje ;-)

      Usuń
  7. Może nie trzeba było nic robić przy dekolcie? Dlaczego falował? W jaki sposób go przerabiałaś? Może wystarczyło tylko ustabilizować brzeg, a nie przerabiać wykrój...

    Bluzka jest trochę za ciasna w biuście i dlatego podjeżdża do góry. Spróbuj skrócić zaszewki na biust. Nie powinny kończyć się na szczycie biustu, a 1,5 - 2 cm wcześniej. To powinno pomóc w sprawie podjeżdżania.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście wygląda na to, że trzeba było poczekać na moment wszycia rękawów i dopiero rozstrzygnąć, czy dekolt się dobrze układa. Niestety chyba się pospieszyłam... A modyfikowałam sposobem z "Burda - szycie to takie łatwe" poprzez metodę "falujący dekolt", czyli rozcięłam wykrój od linii podkroju aż do zaszewki i nasunęłam na siebie dwie krawędzie rozcięcia. Oczywiste jest, że ramiona musiały się zbliżyć do szyi, ale jakoś tego nie zauważyłam.
      Z kwestii zaszewek na biuście - dzięki za cenną uwagę, następnym razem skrócę. Zresztą i tak muszę je jeszcze obniżyć ze 2 cm.
      A już abstrahując od wszystkich poprawek, na pewno przy kolejnej bluzce zastosuję dzianinę, bo ewidentnie nie jest to wykrój na tkaninę, nawet elastyczną.

      Usuń
  8. najlepiej się uczy w praktyce :). Pięknie uszyłaś tę bluzkę. Guziczki stanowią esencję piękna tej bluzki :). Nie wierzę, że mąż sam z siebie kupuje Ci materiały! ale masz fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się te guziczki spodobały :-)

      Usuń
  9. Szycie czegokolwiek wiele uczy, a już najbardziej zwracania uwagi na szczegóły, które mogą zaważyć na ostatecznym rezultacie:) Nie będzie podjezdzac do góry, jeśli ją na wysokości biustu trochę poluzujesz. Bluzka bardzo ładnie wykończona, pasuje do Ciebie ten kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, podobno już jako niemowlakowi najlepiej było mi w różu ;-)
      A co do nauki, to tak, najlepiej uczy się w praktyce, można się wiele naczytać i naoglądać, ale i tak drobiazgi wychodzą w praniu.

      Usuń
  10. Perfekcyjnie wykończona :) Muszę się w końcu nauczyć lamować, Twoje prace mnie mobilizują do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamówki dają dużo radości z wykańczania i podrasowania ostatecznego efektu. Czasem tylko trzeba się powstrzymywać, żeby tych lamówek nie upychać w każdym miejscu, bo może się okazać, że to już dwa grzyby w barszcz ;-)

      Usuń
  11. Jak estetycznie i z taką dokładnością wykończona - można by ją spokojnnie nosić na lewej stronie. Widać, że szyjesz z pasją, bardzo cenię to u siebie i innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :-) Mąż też mówi, że tak się pieszczę ze spodnią stroną, że mogłabym nosić na lewo ;-)

      Usuń
  12. Świetny blog :) przeczytałam "od deski do deski" :P - na pewno będę wpadać częściej :) życzę powodzenia i wytrwałości, bo jak to mędrzec powiedział: "krawcowa tym głównie żyje, że szyje, pruje i znów szyje..." czy jakoś tak ;)
    Bluzka słodka i pięknie odszyta... no i w końcu ktoś, kto biust ma w innym miejscu niż przewiduje Burda, nie będę osamotniona :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i oczywiście zapraszam serdecznie :-)
      Przy ostatnim uszytku to głównie prucie niestety, ale w końcu kiedyś zacznie się znowu szycie. A z tym biustem to utrapienie, wiem :-)

      Usuń
  13. inspiryją mnie ludzie którzy uczą się szyć:) mam nadzieje, że kiedyś też się nauczę:) ps. obserwuję i wolnej chwili zapraszam o mnie:* jeśli mój blog Ci się spodoba będzie mi bardzo miło jeśli również zaobserwujesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! To niesamowicie fajne hobby :-)

      Usuń
  14. Bluzka okazała się być morderczą w wykonaniu :-P Nawet jeśli przeszłaś drogę przez mękę, to i tak efekt jest powalający. I te perfekcyjne odszycia, stębnowania, lamowania... Chylę czoła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję :-) Usilnie się staram, żeby wykończenia i takie drobne pierdółki były jak najstaranniejsze, więc cieszę się, że się podobają.

      Usuń
  15. Ale miałaś naukę - mnie by pewnie coś po drodze strzeliło ;) Przepiękne wykończenie - chyba sama muszę się zacząć przykładać do wykończeń, bo one jednak robią ciucha. Bardzo urocza bluzeczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      Zobaczysz, jaką frajdę sprawia lamówka ;-) Ja się tak rozhulałam, że wciskam ją wszędzie, hehe, wczoraj lamowałam prawie 5 m dołu spódnicy z koła.

      Usuń
  16. Wow ! Jaka precyzja, robi wrażenie :) Jeżeli chodzi o zaszewki to ja mam zawsze z nimi problem ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      Jak widać, zaszewki to nie taka prosta sprawa, jakby się wydawało.

      Usuń
  17. Podczas wizyty w Polsce trafiłam na Burdę z wykrojem na bluzkę z elastycznej tkaniny w numerze 07/2003. Wyraźnie podkreślają, że jest to model do szycia z tkanin. Ma zaszewki piersiowe i opcjonalnie też na plecach.
    Jeśli jesteś zainteresowana, to chętnie odstąpię, bo sama nie używam. Dodam, że nie próbowałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki, dzięki za cynk! :-)
      Mam ten numer, zastanawiające, że nie wzięłam jej pod uwagę... Albo przegapiłam, albo nie wiem co... Zaglądnę wieczorem.

      Usuń
    2. Ale numer! To właśnie z tego wykroju korzystałam! ;-)

      Usuń
  18. no to się troszkę nagimnastykowałaś z tym cukiereczkiem, który nota bene bardzo Ci pasuje kolorystycznie, ale mimo trudności efekt jest jak najbardziej ok, perfekcyjne wykończenie, aż miło popatrzeć

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo się cieszę, że miło się na nią patrzy :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rety, jakbym czytała zmagania ze swoją bluzką :D

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad - choćby uśmiech, słowo lub komentarz do tego, co piszę i pokazuję. To niezwykle motywuje, a dyskusje i porady jeszcze bardziej! :-)